infolinia
17 77 07 200  
Opłata jak za połączenie lokalne

O walce z długami, czyli dlaczego czasem im gorzej, tym lepiej?

Zadłużenie – czy to wynikające z konieczności zaciągnięcia w pewnym momencie kredytu, czy będące owocem lekkomyślności, jest poważnym problemem, który odciska swoje piętno nie tylko na finansach. Pozbywając się zadłużenia, można jednocześnie uwolnić się od stresu, odzyskać wiele czasu i swobody. Aby jednak było to możliwe, trzeba zabrać się do rozwiązywania kłopotów w odpowiedni sposób.

Nie pożyczaj, to nie będzie długu

Mądry Polak po szkodzie. A jednak wiele osób nawet po szkodzie nadal popełnia te same błędy – bierze chwilówkę na spłacenie poprzedniego zadłużenia, idzie po kredyt do banku, żeby sfinansować nie tyle realne potrzeby, ile raczej marzenia. Tego robić absolutnie nie wolno. Mając długi, trzeba zrobić wszystko, żeby ich nie powiększać, nawet jeśli będzie to oznaczało konieczność spotkania z windykatorem lub – nawet! – komornikiem.

Dlaczego to takie ważne? Choćby dlatego, że jeśli kiedyś w przyszłości zadłużona osoba zechce złożyć wniosek o upadłość konsumencką, to takie zachowania mogą wpłynąć na decyzję odmowną. Przepisy bowiem jasno mówią, że nie można ogłosić upadłości konsumenta, który celowo doprowadził się do stanu niewypłacalności. To jednak zwykle nie wystarczy – trzeba zadbać o to, aby dług nie tylko nie rósł, ale się zmniejszał. Jak?

Refinansuj, konsoliduj, zmieniaj warunkipozyczka_dla_zadluzonych

Generalnie dla każdego kredytu lub pożyczki istnieje możliwość negocjacji warunków spłaty. I nie chodzi tu o karencję, ponieważ tej wiele banków nie udziela, jeśli raty już są przeterminowane. Chodzi o negocjację w sytuacji obecnego zadłużenia. Zgoda – po stronie wierzycieli też zwykle nie ma entuzjastów tego pomysłu, ale koniec końców również w bankach doradcy rozumieją, że ustalenie nowych zasad to jedyny (a przynajmniej z ich perspektywy najtańszy) sposób ściągnięcia należności.

Co do kredytów refinansowych i konsolidacyjnych, to są to już bardziej skomplikowane narzędzia, które w praktyce przydają się znacznie rzadziej, niż wynikałoby z materiałów promocyjnych. Przede wszystkim, mając długi, należy nauczyć się rozmawiać. Dzięki temu, że wierzyciel pozna sytuacje dłużnika, a ten sam zaproponuje rozwiązanie, którego będzie w stanie przestrzegać, bank zwykle będzie działał spokojniej. A jak powszechnie wiadomo, nerwowe działania po żadnej ze stron nie przybliżą nikogo do rozwiązania problemu.

Oddaj do windykacji

Wiele osób robi wszystko, aby dług nie trafił do firmy windykacyjnej. Dlaczego? Choćby dlatego, że opowieści o windykatorach nękających ludzi w domach są wciąż żywe i czasem można odnieść wrażenie, że to wcale nie mity. Wiele firm windykacyjnych działa na granicy prawa (tak, tak, nawet bardzo znane i prestiżowe marki w tej branży musiały już zapłacić odszkodowania za nękanie dłużników bezsensownymi telefonami), a te, które nie naginają przepisów, często działają po prostu niekulturalnie. Każdy zaś ma wbudowaną psychologiczną barierę, która sprawia, że robimy wszystko, żeby podobnych przykrości uniknąć.

Dlaczego więc dłużnik może z nadzieją oczekiwać na windykatora? Choćby dlatego, że niektóre banki stosują bardzo twardą, idiotycznie nieprzychylną dla dłużnika politykę windykacji wewnętrznej, a firma windykacyjna jest skłonniejsza do ugody i polubownego rozwiązania sporu. Z punktu widzenia dłużnika wierzyciel w takiej sytuacji pozostaje ten sam, ale za to po drugiej stronie staje osoba, która potrafi negocjować.

Zgoda – to nie zawsze działa. Niektóre firmy windykacyjne, równocześnie z wybranymi bankami, przyjęły niezrozumiałą dla przeciętnego człowieka zasadę windykacji: „nie możesz oddać nam tysiąca złotych? To doliczymy ci 10 za każdy telefon, 50 za list i 300 za wizytę terenową – szybciej oddasz trzy tysiące, choć nie masz z czego oddać jednego”. Umówmy się jednak – jeśli z bankiem wybitnie się nie układa, to z firmą windykacyjną będzie tylko lepiej.

Nie windykator? Niech przyjdzie fundusz!

Banki (oskarżane zresztą przed sądami) często pod koniec roku budżetowego odsprzedają długi zewnętrznym podmiotom. I teraz może się okazać, że Twój przeterminowany dług nie może już być spłacany do banku, tylko do jakiegoś dziwacznego funduszu (tutaj struktura własności jest tak skomplikowana, że nawet nie zamierzam jej tłumaczyć). I praktycznie zawsze w takiej sytuacji zamiast poprzednich, dajmy na to, 10 tysięcy, okaże się, że masz do spłaty 30. Dlaczego? Bo ktoś doliczył sobie wzięte z sufitu koszty obsługi. Ale każdy windykator wie, że są one naliczone niezgodnie z prawem. I to powód do radości – wiele z takich spraw na drodze postępowania sądowego kończy się wyrokiem, w myśl którego do spłaty pozostaje tylko niewielka część zadłużenia.

Zdaję sobie sprawę, że w podobnej sytuacji stres wcale nie będzie mniejszy, ale patrząc na same kwoty zobowiązań, takie sprzedawanie długów może się dłużnikom opłacać. Fundusze od banków kupują bowiem zobowiązania za śmieszne ceny, często nawet poniżej 10% ich wartości, czyli niewiele trzeba, aby taka firma wyszła na swoje i to jest pole manewru. Nie łudź się jednak, że to będzie prosta procedura – zwykle będzie się niemiłosiernie wlekła, ale liczy się efekt.

Pilnuj wysokości ratpozyczka_dla_zadluzonych

Jednym z najpowszechniejszych problemów związanych z długami jest fakt, że lubią one rosnąć w dzikim tempie. Każdy windykator dolicza jakieś swoje koszty, a chwilówki dodatkowo powiększają się o – zupełnie niezgodne z prawem – przedłużania. W dowolnym momencie możesz zadeklarować spłatę zadłużenia, ale pamiętaj o jednym: przed każdą wpłatą, przed każdą deklaracją spłaty, a nawet przed każdą rozmową z windykatorem sprawdź, ile naprawdę powinieneś mieć do zapłaty. Jeśli tego nie zrobisz, tylko zaczniesz spłacać zadłużenie, do którego ktoś doliczył swoje bezsensowne opłaty, to tym samym przyznasz się do większego długu.

 

Buduj niezależność

Cóż – to będzie akapit niepoprawny, bo będę Cię zachęcał do robienia czegoś, co też w pewnych sytuacjach należałoby potępić. Mianowicie unikaj spłacania długów. Oczywiście nie chodzi o ich ignorowanie, bo od tego nie znikną, ale nie przeznaczaj nigdy wszystkich pieniędzy na spłatę. Zostaw sobie – w zależności od możliwości – kilka, kilkadziesiąt lub kilkaset złotych, najlepiej w gotówce, jako fundusz awaryjny. Dzięki temu będzie cię stać na nieprzewidziane wydatki albo np. spłatę raty w gorszym miesiącu. Kiedy jednak oddasz wszystko od razu, to zostaniesz z niczym i wrócimy na początek artykułu, do poczucia, że w kiepskiej sytuacji trzeba skądś pożyczyć. A tego robić nie wolno.

Ostateczna rada: rozsądek

Sam pewnie wiesz, że oddłużanie kończy się różnie: ugodami, windykacją, komornikiem i egzekucją, wyrokami sądowymi lub upadłością. I paradoksalnie są sytuacje, w których każde z tych rozwiązań ma jakieś zalety, tylko pozbywanie się długów musi być procesem przemyślanym. Musisz zrozumieć konsekwencje wyborów i doprowadzić do korzystnego dla siebie rozstrzygnięcia. Dlatego zdrowy rozsądek może zastąpić większość poradników. Pamiętaj, że długi wymagają czasu i… czułości. Jeden z dobrych podręczników dla dłużników radzi, żeby z długiem się zaprzyjaźnić. I to ma sens. Po prostu spłać zadłużenie – nie jako zło konieczne, tylko jako jeden z wielu rachunków. Będzie ciężko, ale dobrze planując i rozsądnie działając, z każdego finansowego bagna da się jakość wyjść.




Ambitny doradca kredytowy, której entuzjazm przenosi się na cały zespół. Jej pozytywne nastawienie doskonale sprawdza się w pracy z klientem. Podejście „na tak” sprawia, że nawet skomplikowane przypadki klientów kończą się przyznaniem wnioskowanej kwoty kredytu czy tez pożyczki. Dodatkowo cierpliwość i rzetelność w kompletowaniu dokumentacji w znacznym stopniu ogranicza czas potrzebny na załatwienie formalności. Klienci cenią sobie szczególnie w niej motywację i konsekwencję w dążeniu do wyznaczonego celu.

Po ciężkiej pracy należy się odpoczynek, który najchętniej widzi w ojczyźnie Leonarda da Vinci i Michała Anioła- słonecznej Italii. To właśnie tam zakochała się w kuchni śródziemnomorskiej a wobec tego jej konikiem jest bezapelacyjnie klasyczne spaghetti z pomidorami. Oprócz tego z zapartym tchem śledzi przygody Roberta Langdona z popularnej serii książek Dana Browna, m.in. Kod Leonarda da Vinci i Zaginiony Symbol.

Masz pytanie?
Zostaw mi swój numer, oddzwonię!

Imię
Miejscowość
Telefon kontaktowy

Nasz zespół

Masz pytanie? Skontaktuj się z naszym doradcą.